1 marca 2017

[1] Behawiorysta - recenzja


Cześć! 😊
Dzisiaj zapraszam na recenzję jednej z nowszych książek króla polskiego kryminału, mowa tu oczywiście o Remigiuszu Mrozie. Czy "Behawiorysta" jest warty Waszej uwagi? Zapraszam na post!


Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc, że zabije wychowawców i dzieci. Policja jest bezsilna, a mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. Nikt nie wie, dlaczego wziął zakładników, ani co zamierza osiągnąć. Sytuację komplikuje fakt, że transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie.

Służby w akcie desperacji proszą o pomoc Gerarda Edlinga, byłego prokuratora, który został dyscyplinarnie wydalony ze służby. Edling jest specjalistą od kinezyki, działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej. Znany jest nie tylko z ekscentryzmu, ale także z tego, że potrafi rozwiązać każdą sprawę. A przynajmniej dotychczas tak było…

Rozpoczyna się gra między ścigającym a ściganym, w której tak naprawdę nie wiadomo, kto jest kim.



Kiedy po raz pierwszy sięgnąłem po opis "Behawiorysty", byłem zachwycony, bo z czymś takim jeszcze się nie spotkałem. Bardzo zachęcający, interesujący opis, a to tylko kilka pierwszych stron, to co dzieje się dalej nie mieści się w głowie, ale o tym nie będę pisać, bo byłby to ogromny spoiler dla tych, którzy jeszcze tego nie przeczytali. Przed "Behawiorystą" za mną była tylko trylogia z Wiktorem Forstem, a Remigiusz Mróz przez cały rok wydawał nowe książki, a że akurat całkiem niedawno wyszła ta, postanowiłem, że ją kupię i była to jedna z lepszych "książkowych" decyzji jakie podjąłem. Jeśli nie przekonuje Was opis, uwierzcie mi, w środku kryje się o wiele więcej niż jest napisane z tyłu. Zobaczcie też na tę przepiękną okładkę, która jest zrobiona w minimalistycznym, ale genialnym stylu, który bardzo lubię. Jak dotychczas widzicie, same atuty.

Powieść nie jest łatwa w odbiorze i można lekko pogubić się w akcji. Mamy tu kilka perspektyw, m.in. Gerarda, Beaty i Kompozytora. Jest to bardzo typowy zabieg w książkach Mroza, już po "Ekspozycji", "Przewieszeniu" i "Trawersie" to zaobserwowałem. Bardzo lubię, gdy książka jest pisana z punktu widzenia kilku postaci, a nie tylko głównego bohatera, ponieważ śledzimy całą akcję i możemy dostrzec niektóre "smaczki", które ukrył autor. Remigiusz Mróz bardzo dobrze napisał tę książkę choćby pod względem psychiki głównych bohaterów a tym bardziej antagonisty. Pod koniec książki mamy notkę od autora, gdzie wyjaśnij skąd pomysł na właśnie taką historię, zaskakujące, że wystarczy jeden temat na wykładach, aby wymyślić tak dobrą historię. 

Jeśli chodzi o bohaterów to bardzo mi się podoba, że są to głębokie i dobrze wykreowane postacie. W opisie mamy wzmiankę o tym, że Gerard jest ekscentrykiem, jednak tego nie odczułem, spodziewałem się większego dziwaka, a dostaliśmy inteligentnego człowieka z wielkim przywiązaniem do swojej rodziny i wiary. U innych blogerów widziałem, że według nich Gerard miejscami przypominał Wiktora Forsta, lecz tego nie zauważyłem. Dla mnie całkowicie się różnią, ale wolę Wiktora. Za to Beata kojarzyła mi się z taką gorszą wersją Olgi Szrebskiej, którą kochałem. Na koniec najciekawsze czyli Kompozytor. Bardzo zaintrygowała mnie ta postać, i miała bardzo ciekawą historię. Od początku zastanawiałem się czym się kierował organizując Koncerty Krwi, które były przerażające. Ale wiecie co było jeszcze gorsze? To, że ludzie brali w tym czynny udział i głosowali, kto ma zginąć. Remigiusz Mróz zawsze kreuje idealne czarne charaktery, a takie postacie zawsze są najciekawsze.

Zacznę od tego co mi się podobało, otóż według mnie największym atutem jest oryginalność autora przy tworzeniu tej książki. Jak już wcześniej wspominałem, jeszcze nie spotkałem się z podobną historią w literaturze zagranicznej, a co dopiero polskiej. Ekscentryczność całej powieści jest czymś nie do przebicia. Równie bardzo podobało mi się to, że przez cały czas mieliśmy styczność z akcją, cały czas coś się działo, myślałem, że autor robi przerwę na chwilę oddechu a tu nagle kolejny Koncert Krwi. Często w książkach dzieje się tak, że mamy sporą dawkę akcji, a przez resztę stron wieje nudą. Tutaj na szczęście tak nie było. 

A minusy? Jest jeden. Brak realizmu. Remigiusz Mróz umieścił akcję w jego rodzinnym mieście czyli Opolu, a takie rzeczy w naszym kraju, czy na świecie, nie są zbyt realne. Porywanie ludzi i kręcenie internetowego show z ich zabijaniem? To raczej nie jest możliwe. Akcja była nieco zagmatwana, działo się bardzo dużo. Oprócz tego nie mam zastrzeżeń.

Według mnie "Behawiorysta" jest najlepszą książką autorstwa Remigiusza Mroza. Z małymi zastrzeżeniami jest idealna, wartka akcja, ciekawi bohaterowie i najważniejsze - oryginalna treść. Polecam jak najbardziej!

Moja ocena: 10/10

Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża.

Remigiusz Mróz - "Behawiorysta"




Mam nadzieję, że ta recenzja się Wam spodobała i zachęciłem Was do sięgnięcia po tę książkę!
Do następnego postu!
xx K

6 komentarzy:

  1. Już mam za sobą lekture tej książki i ją uwielbiam. A co do tego braku realizmu to 1) Po to są książki, żeby tworzyć niemożliwe historie; 2) To nawet chyba dobrze, że nie jest aż tak realne, gdyż jakiś zamachowiec jeszcze przeczytałby tę książkę i bylibyśmy w głębokim....

    Pozdrawiam :-)
    http://placeformeandbooks.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z twórczością Mroza, ale po tylu dobrych opiniach mam na niego jeszcze większą ochotę ;) Zamierzam sięgnąć po jego książki dopiero po maturze, jak znajdę więcej czasu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Była to moje pierwsza książka Mroza i bardzo mną ruszyła. W ogóle jestem pod wrażeniem prędkości z jaką ten człowiek pisze i wydaje książki!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. To zdecydowanie najlepsza książka Mroza! Trzyma w napięciu i chyba najbardziej daje do myślenia. Jest przerażająca w swoim realizmie - i nie mówię tu o fabule, tylko o tym, jak bardzo ludzie zdolni są podporządkować się woli jednostki, bo czy w dzisiejszych czasach tak nie jest? Zgodzę się z jedną z osób komentujących, książki są po to, żeby wymyślać takie "niestworzone" historie i serio nie chciałabym, żeby w tym przypadku byłaby to opowieść w jakikolwiek sposób możliwa do spełnienia.
    Niemniej, uwielbiam tą powieść i właściwie wszystko, co wyszło spod pióra Remigiusza Mroza. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaa, uwielbiam tą książkę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Na mnie książka nie zrobiła aż tak wielkiego wrażenia jak na tobie, ale i tak mi się podobała :D

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.