29 maja 2017

[17] 10 klasyków literatury, które chcę przeczytać cz.1. - kilka słów o klasykach

Cześć!
Witam Was w kolejnym poście! Dzisiaj nie będzie to żadna recenzja, a zestawienie książek, które chcę w najbliższym czasie przeczytać. Tym postem zacznę nowy cykl na blogu czyli "Kilka słów o klasykach", w którym będę opowiadał o tej właśnie literaturze. Ostatnio zainteresowałem się takimi książkami i mam nadzieję, że się Wam spodoba. Zapraszam! :)




1. Egzorcysta - William Peter Blatty




2. Lolita - Vladimir Nabokox




3. Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley




4. Władca pierścieni - J. R. R. Tolkien




5. Zabić drozda - Harper Lee




6. Rok 1984 - George Orwell




7. Buszujący w zbożu - Jerome David Salinger




8. Mistrz i Małgorzata - Michaił Bułhakow




9. Lot nad kukułczym gniazdem - Ken Kesey




10. Duma i uprzedzenie - Jane Austin



To pierwsze dziesięć książek które mam zamiar przeczytać, jeśli chodzi o literaturę klasyczną! Kiedy te pozycje będą już za mną i napiszę wszystkie przemyślenia o tych książkach, przygotuję kolejną cześć klasyków. Czytaliście te książki? Napiszcie w komentarzu co o nich myślicie! Do następnego postu! 

22 maja 2017

[16] Złodziejka książek - recenzja


Cześć!
Witam w kolejnym poście! Dzisiaj już całkowicie odpoczniemy od kryminałów Remigiusza Mroza, a przeniesiemy się do Niemiec w czasach II wojny światowej. Zapraszam na recenzję "Złodziejki książek"! :)


Światowy bestseller, na podstawie którego powstał film wytwórni Twentieth Century Fox.

Liesel Meminger swoją pierwszą książkę kradnie podczas pogrzebu młodszego brata. To dzięki „Podręcznikowi grabarza” uczy się czytać i odkrywa moc słów. Później przyjdzie czas na kolejne książki: płonące na stosach nazistów, ukryte w biblioteczce żony burmistrza i wreszcie te własnoręcznie napisane… Ale Liesel żyje w niebezpiecznych czasach. Kiedy jej przybrana rodzina udziela schronienia Żydowi, świat dziewczynki zmienia się na zawsze…


Markus Zusak urodził się w 1975 roku. Dorastał w Sydney, gdzie wciąż mieszka z żoną i dwójką dzieci. Jest autorem pięciu powieści, w tym „Posłańca” oraz „Złodziejki książek” – międzynarodowego bestsellera, przetłumaczonego na ponad czterdzieści języków.

Jego pierwsze trzy powieści („Moje tak zwane życie”, „Walczący Ruben Wolfe” i nietłumaczona na język polski „When Dogs Cry”, wydana też jako „Getting the Girl”), ukazały się w latach 1999–2001, zdobywając nagrody w Australii i USA.

„Posłaniec” (2002, polskie wydanie 2009) w 2003 roku otrzymał dwa wyróżnienia w Australii: Australian Children’s Book Council Book of the Year Award (Older Readers) i NSW Premier's Literary Award (Ethel Turner Prize) oraz Printz Honour w Ameryce i nagrodę Deutscher Jugendliteratur w Niemczech.

Jednak największy sukces odniosła „Złodziejka książek”. Od pierwszego wydania w 2005 roku powieść przez 375 tygodni znajdowała się na liście bestsellerów „New York Timesa”. Do dziś zajmuje pierwsze miejsca na listach bestsellerów Amazon.com, Amazon.co.uk, „New York Timesa” oraz podobnych listach w wielu krajach Ameryki Południowej, Europy i Azji. Zdobyła liczne nagrody i wyróżnienia oraz została sfilmowana.

Adaptację filmową „Złodziejki książek” wyprodukowała wytwórnia Twentieth Century Fox. W filmie wyreżyserowanym przez zdobywcę nagrody Emmy, Briana Percivala („Downton Abbey”), zagrali m.in.: Geoffrey Rush („Blask”, „Jak zostać królem”), Emily Watson („Przełamując fale”, „Anna Karenina”) oraz Sophie Nelisse („Pan Lazhar”) jako Liesel Meminger, tytułowa złodziejka książek.



O tej książce od dawna słyszałem same pochlebne recenzje. Widziałem też zwiastun filmu, który chciałem obejrzeć, lecz stwierdziłem, że najpierw książka potem film (niedługo możecie się spodziewać recenzji także ekranizacji). Nie mogłem się doczekać, kiedy wreszcie sam przekonam się czego jest warta ta zachwalana przez wszystkich powieść. Interesuję się II wojną światową, więc tym bardziej zwiększyła się moja ciekawość, jak autor pokaże ten okres od drugiej strony. Naczytałem się tyle pozytywnych słów, że miałem ogromne oczekiwania, jednak muszę powiedzieć, że trochę się zawiodłem.

Zacznę od tego co spodobało mi się najbardziej, czyli od sposobu narracji. Całą historię opowiada Śmierć. Od pierwszych stron mnie to zaintrygowało, bo jest to dość niespotykany a bardzo ciekawy zabieg. Oczywiście głównie opowiada ona historię Liesel, lecz co jakiś czas napotykamy rozdziały tylko o niej, które według mnie są największym atutem tej powieści i podobały mi się najbardziej. Było tam opisane jaka naprawdę jest śmierć, czyli nie postacią złą a wysłannikiem samego Boga, i według tych wszystkich dusz nawet bliższa ludziom. Dostaliśmy tu "ludzką" Śmierć, która rozumiała ludzi, ich lęki oraz przerażające wydarzenie jakim jest wojna. Wcale nie cieszy się z tego co dzieje się na Ziemi, a uważa, że to wszystko jest okropne. Te rozdziały były bardzo artystyczne i piękne, właśnie tym autor zapunktował u mnie najmocniej.

O całej historii złodziejki książek mogę powiedzieć, że jest piękna i rozczulająca. Dawno nie czytałem powieści, gdzie w okropnej sytuacji w ludziach kryje się wiele dobra. Choć na świecie szalała wojna, a bohaterowie żyli w kraju, o którym inni myśleli, że żyją tam sami zbrodniarze, zdobywają się na wiele ciepła w stosunku do innych, chociaż wiedzą, że może ich za to spotkać największa kara. Dostaliśmy tu także szereg emocji, nie zabrakło tu przerażenia, zła, cierpienia i straty, lecz przeważała przyjaźń, miłość i empatia w stosunku do innych ludzi. Bardzo podobał mi się sposób w jaki została przedstawiona rodzina Liesel, nie byli oni żadnymi nazistami, lecz ludźmi, którzy chcieli w spokoju żyć, a co najważniejsze - ukrywali przed hitlerowcami Żyda. Nie zmienia to faktu, że miasteczko w którym mieszkali było pełne sprzeczności, tak jak podzielone Niemcy. Bohaterowie, którzy zostali stworzeni przez Markusa Zusaka, wydają się być tacy "ludzcy", są jak zwykli ludzie. Bardzo podoba mi się to jak ich wykreował autor, bo zrobił to wspaniale.

Niestety spodziewałem się czegoś lepszego. Nie mogłem przebrnąć przez pierwszą połowę książki, zaryzykuję nawet stwierdzeniem, że początek był zwykle nudny. Dopiero ta druga część, kiedy przyszedł Max zrobiła się interesująca i przeczytałem ją w jeden dzień. Myślę, że gdyby autor zamknął tę książkę w trzystu stronach, byłoby o wiele lepiej, ponieważ według mnie pewna część wstępu była niepotrzebna. Teraz mam podobnie jak Liesel, nienawidzę tej książki za zakończenie, jakie zaserwował nam autor, lecz kocham ją, bo jest to przepiękna, ciepła i pełna miłości w ciężkich czasach historia. Pomimo małych zastrzeżeń zdecydowanie polecam! 

★★★★✩

Nienawidziłam słów i kochałam je. 
Mam nadzieję, że nauczyłam się ich używać.
Markus Zusak - "Złodziejka książek"

14 maja 2017

[15] Deniwelacja - recenzja

Cześć!
Witam w kolejnym poście! Nie jesteście jeszcze zmęczeni Remigiuszem Mrozem na moim blogu? Mam nadzieję, że nie, a jeśli tak to mam dla was dobrą wiadomość, bo to najnowszy tom serii z Komisarzem Forstem, a na kolejny będziemy musieli troszkę poczekać. Zapraszam!


Gdzie jest Wiktor Forst?
To pytanie zadają sobie zakopiańscy śledczy, gdy topniejący w Tatrach śnieg odsłania makabryczny widok na zboczach Giewontu. Odnalezione zostają zwłoki grupy kobiet, których za życia nic ze sobą nie łączyło.
Żadna wycieczka nie zaginęła zimą na szlakach, a wszystkie ofiary wypadków w górach zostały odnalezione. W dodatku na ciałach nie ma żadnych śladów świadczących o tym, by doszło do zabójstw. Kiedy w Zakopanem znikają jednak kolejne kobiety, nie ma wątpliwości, że na Podhalu pojawił się seryjny zabójca.
Policja odkrywa ślad prowadzący do Wiktora Forsta. Problem polega na tym, że nikt nie wie, gdzie od roku przebywa były komisarz…



Kiedy kilka miesięcy temu Remigiusz Mróz podał do informacji publicznej wiadomość, że wyjdzie kolejna część serii z Komisarzem Forstem bardzo się ucieszyłem. Jest to mój ulubiony autor, a ta seria to także według mnie najlepsza (może dlatego, że nie czytałem jeszcze innych?). Książkę zamówiłem w przedsprzedaży razem z trzema poprzednimi, wtedy wypożyczyłem je z biblioteki, i tak naprawdę sam nie wiedziałem o czym będzie ta książka. Nie przeczytałem nawet opisu, żeby mieć niespodziankę. To co jest z tyłu przeczytałem dopiero po lekturze książki. Postanowiłem odświeżyć sobie poprzednie tomy, które czytałem w tamtym roku. Mam nadzieję, że książki Mroza na moim blogu się jeszcze nie znudziły i może tymi ciągłymi recenzjami jedna po drugiej przekonałem kilka osób do sięgnięcia po tę wspaniałą serię, ale przejdźmy już do recenzji.

W poprzedniej recenzji napisałem, że "Trawers" nieco różni się od "Przewieszenia" oraz "Ekspozycji". "Deniwelacja" różni się jeszcze bardziej od wszystkich trzech tomów!  W czwartej części brakuje mi klimatu, który towarzyszył wcześniej wspomnianym książkom. Nie mamy tu tych typowych morderstw w górach, lecz coś zupełnie innego. Według mnie wyszło to na dobre, autor zawarł te wszystkie rzeczy wcześniej i nie widział potrzeby do tego wracać. Gdyby tak było, pewnie nie dostalibyśmy tak dobrej książki, bo myślę, że męczyłby się z pisaniem tego czego nie chce. Poza tym w posłowiu wspomniał o kolejnym tomie, więc ta cała zmiana atmosfery w książce wyszła jak najbardziej dobrze. Oczywiście mamy tu (prawie) ten sam ośrodek całej akcji oraz bohaterów, jednak styl odrobinę kojarzył mi się z "Behawiorystą". Jak już o nim mowa bardzo mi się spodobała wzmianka o Kompozytorze właśnie z tej książki jak i o programie "Zygzakiem do celu" z "Wotum nieufności". W poprzednim tomie była Chyłka z jeszcze innej serii Mroza. Interesujący zabieg łączenia wszystkich światów w jednym, bardzo doceniam takie niuanse. 

"Deniwelacja" różni się od poprzednich tomów również rozwojem oraz tempem akcji. Trochę było mi za tym tęskno, bo wcześniej wydarzenia gnały na łeb na szyję. Nie było przerw na oddech, bo co chwilę coś się działo. W tym tomie Mróz postawił na jakość. Takich sytuacji nie było wiele jak wcześniej, lecz wszystkie były świetnie opisane i rozwinięte w maksymalnym stopniu. Niektórych mogłoby to nudzić, lecz mnie podobało się to, że wszystko można było zrozumieć, bez zbytniego trudu, bo wszystko było podane na tacy. Wydarzenia z pierwszej części książki trochę wiały nudą, ale tak zawsze jest na początku, w części drugiej oraz trzeciej było wiele ciekawiej. 

Bohaterowie również przebyli radykalną zmianę, jednak nie wszyscy na lepsze. Zacznę od Dominiki Wadryś-Hansen, z którą moje pierwsze spotkanie wypadło nie najlepiej. W "Deniwelacji" oraz "Trawersie" bardzo polubiłem krakowską panią prokurator. W "Przewieszeniu" uważałem ją za nudną, nieprzyjazną osobę, lecz bardzo się zmieniła. Być może z powodu wyjścia z nieszczęśliwego związku? Może przez Osicę? Jeśli chodzi o Osicę to dalej pozostaje taki sam. Zabawny, dość wybuchowy, ale przypomina mi stereotypowych stróżów prawa z dawnych lat. Ciąg dalszy zmiany z poprzedniej części przebywa Wiktor Forst, niestety nie jest ona pozytywna. W pierwszych częściach był charyzmatycznym, sarkastycznym człowiekiem, jednak więzienie całkiem go zmieniło. Nie pałam do niego szczególną sympatią, ponieważ wcielenie Wiktora narkomana nie przypadło mi do gustu już w "Trawersie". Jednak myślę, że zmiana Forsta miała na celu pokazanie, jak może zmienić człowieka tragedia w jego życiu, a komisarz nadal opłakuje Olgę Szrebską (tak jak ja). W tym tomie zabrakło mi rozwiązania paru spraw. Kiedy jeszcze nie dotarłem do końca zastanawiałem się, czy zostanie rozwiązana sprawa dziennikarki, ponieważ była to moja ulubiona postać i sam chciałbym się dowiedzieć co się z nią stało. Bardzo intrygujący wątek to także Lokatorka w domu Bestii z Giewontu. Szkoda, że Mróz nie rozwinął jej historii, bo była to dość interesująca postać.

W mojej ocenie powieść wypada bardzo dobrze. Różni się od poprzednich części, to prawda, ale nadal pozostaje wspaniałą częścią świetnej serii. Jeżeli ktoś z Was waha się z kupnem tej powieści niech się już nie zastanawia, bo naprawdę warto! 

★★★★★

Rzekomo nie ma zbrodni doskonałej. Bzdura. Wszak gdyby do niej doszło, nikt nigdy by się o niej nie dowiedział.
Remigiusz Mróz - "Deniwelacja"

6 maja 2017

[14] Trawers - recenzja

Cześć!
Dzisiaj bierzemy na tapetę "Trawers" Remigiusza Mroza. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. :)


Finał bestsellerowej trylogii z komisarzem Forstem autorstwa Remigiusza Mroza, najgorętszego nazwiska polskiego kryminału

Wszystkie pożary zgasły. Zostały tylko zgliszcza.

Grupa uchodźców miała zostać w Kościelisku tylko przez trzy dni. Wójt zakwaterował ich w sali gimnastycznej, czekając, aż rząd znajdzie dla nich stałe miejsce pobytu.

Wszystko zmieniło się, gdy przypadkowy turysta został odnaleziony martwy na szlaku prowadzącym na Czerwone Wierchy.

Odcięto mu opuszki palców, wybito wszystkie zęby, a w ustach umieszczono syryjską monetę. Czy Bestia z Giewontu powróciła? A może to któryś z uchodźców jest winny? Rozpoczyna się nagonka medialna, a wraz z nią śledztwo prowadzone przez Dominikę Wadryś-Hansen.

Tymczasem Wiktor Forst wsiąka coraz bardziej w więzienny świat, zupełnie nieświadomy tego, że na wolności jest ktoś, kto liczy na jego ratunek…



Kiedy czytałem pierwszy raz "Trawers" ubiegłego roku myślałem, że będzie to ostatnia część tej serii, jednak 10 maja wychodzi nowość, "Deniwelacja", czyli kolejny tom. No cóż, nadal nie mogę się otrząsnąć z tego co wydarzyło się w "Przewieszeniu", a co dopiero w "Trawersie". Jeżeli chodzi o opis podoba mi się, że Remigiusz Mróz pomyślał o teraźniejszej sytuacji w Europie i wprowadził wątek z uchodźcami, który był jednym z ciekawszych. Mróz ciekawie wplótł go w całość akcji, przez co wydarzenia się łączyły. Wtedy nie wiedziałem już, które morderstwa były popełnione przez Bestię, a które przez uchodźców. Okładka niezbyt współgra kolorystycznie w poprzednimi tomami, jednak oprócz koloru wszystko jest w tym samym stylu. Jaskrawożółty niezbyt pasuje do szarego oraz czerwonego, prawda?

Jak w poprzednich przypadkach cała książka pisana jest z perspektyw kilku postaci. Zacznę od tej Forsta, spoilerem nie będzie, że siedzi on w więzieniu. Na początku myślałem, że ta sytuacja będzie dość nudnawa, lecz się myliłem. Ciekawe jest, ile rzeczy mógł on zrobić, będąc uziemionym. Druga perspektywa to Osica oraz Dominika Wadryś-Hansen. W tym tomie bardziej przypadły mi do gustu rozdziały pisane jej oczami, niż w poprzednim. Ostatnie dwa są według mnie najciekawsze. Iwo Eliasz, szkoda, że było tego tak mało, ponieważ jego perspektywa jest moją ulubioną. Jak już wspominałem w poprzedniej recenzji bardzo lubię czytać opisy pisane oczami psychopaty jakim była Bestia. Możemy wtedy "wejść do umysłu" tego człowieka, poznać jakie targają nic emocje i dlaczego robi to co robi. Takie rozwiązanie w kryminałach jest zdecydowanie na plus.

Tym razem nie pojawiają się żadne nowe twarze, mamy cały czas starych bohaterów. Jak wcześniej napisałem polubiłem Dominikę Wadryś-Hansen. Pani prokurator z poprzedniego tomu nie przypadła mi do gustu, być może z powodu współpracy z Gercem, by przede wszystkim wsadzić Forsta do więzienia. Nie mam jej tego za złe, w końcu jest to jej praca, ale myślę, że wtedy uległa presji Aleksandra, który się na niego uwziął. Bardzo się cieszę, że w tym tomie nie było go tak dużo, nie przyćmił postaci Dominiki, która w tym tomie wydaje się być dobrze wykreowaną postacią. Osica także przeszedł niemałą zmianę. W "Trawersie" również polubiłem go bardziej niż w poprzednich tomach. Duet w sprawie z uchodźcami był dość interesujący, z powodu różnicy poglądów jak i charakterów bohaterów. W niektórych przypadkach dialogi Osica x Dominika były bardzo śmieszne, niezdarny policjant i dystyngowana pani prokurator do dość intrygujące połączenie, ale zdecydowanie na plus. Największą zmianę przeżył Wiktor Forst, z nim miałem taki problem, że jego nie polubiłem, a wręcz przeciwnie. Komisarz bardzo mnie irytował. "Trawers" był głównie też o problemach byłego policjanta oraz o jego zmianie w więzieniu, ale to było na mały minus. Wcielenie Wiktora uzależnionego od narkotyków nie pasuje mi do tej postaci. Byłem przyzwyczajony do introwertycznego, sarkastycznego człowieka. No cóż, bohaterowie to i tak świetna część całej serii, więc zmiana Forsta nie daje skazy całej serii.

"Trawers" jest dobrą książką, lecz odbiega od poprzednich tomów. Brakuje mu klimatu, który towarzyszył "Ekspozycji" i "Przewieszeniu". Akcja jest świetna, gna i nie ma przerwy, by zastanowić się o co chodzi, co bardzo lubię. Jednak po zakończeniu spodziewałem się czegoś więcej. Liczyłem na większy rozwój niektórych wątków np. Lokatorki i rozwiązaniu większej ilości spraw związanych z Bestią. Mam nadzieję, że kolejne spotkanie z Wiktorem Forstem wypadnie lepiej. :)


★★★★✩
Większość osób nie poruszały suche liczby, empatia ludzka znacznie lepiej sprawdzała się, kiedy obcowało się z tragedią jednego, konkretnego człowieka. W przypadku Forsta było jednak odwrotnie. Przez lata służby w wydziale zabójstw naoglądał się śmierci z bliska, oswoił się z nią. Zawodowa konieczność sprawiła, że odcinał się od osobistych tragedii. Natomiast liczby robiły na nim wrażenie.
Remigiusz Mróz - "Trawers"

1 maja 2017

[13] Przewieszenie - recenzja


Cześć! Witam Was w ten przepiękny majowy poranek. Miesiąc zaczynam od kolejnej dawki książek, więc dziś zapraszam na recenzję drugiego tomu serii z Wiktorem Forstem czyli "Przewieszenie". :)


Podhalem wstrząsa seria wypadków w górach. Początkowo czarna passa wydaje się jedynie ciągiem pechowych zdarzeń, jednak śledczy ostatecznie odkrywają związek między ofiarami. Każe on sądzić, że ktoś morduje turystów na szlakach.
Dochodzenie prowadzi komisarz Forst. Szybko zdaje sobie sprawę z tego, że zabójstwa powiązane są ze sprawą, nad którą pracował z Olgą Szrebską. Zaczyna tropić mordercę, zbierając okruchy informacji, które ten zdaje się z premedytacją zostawiać.
Kiedy zbliża się do rozwiązania sprawy, doganiają go upiory z przeszłości. Wiktor Forst będzie musiał stawić czoła nie tylko człowiekowi, którego ściga, ale także ludziom gotowym zrobić wszystko, by go pogrążyć.


Remigiusz Mróz po raz kolejny przewija się na moim blogu, znany młody pisarz, który podbija serca polskich czytelników kryminału. Od razu po skończeniu Ekspozycji zabrałem się po Przewieszenie jednak czytałem w tym czasie inne książki. W drugim tomie Trylogii z komisarzem Forstem dostajemy kolejną, porządną, dawkę tajemnic, niedomówień i strategii mordercy. Tym razem Mróz podniósł poprzeczkę. W Przewieszeniu nie ma miejsca na słabości bohaterów. Jest tylko akcja. Akcja. Akcja. Akcja.

Znów zacznę od strony graficznej, książka ma przepiękną okładkę. Powiązaną z Ekspozycją. Jednak tym razem jest bardziej mrocznie. Polskie Tatry i samotny człowiek. Zabójca czy może Forst? To zależy tylko od czytelnika i interpretacji powieści. Znów mamy wątek zabójcy, gór i wszystkiego innego co Mróz chciał nam dostarczyć w pierwszym tomie.

Co mnie zachwyciło w powieści to obszerne opisy krajobrazu. Tym razem autor zabiera nas w podróż po polskich Tatrach, a także słowackich. Wielokrotnie komisarz podróżuje szlakami turystycznymi m.in. na Rysy. Oprócz tego końcówka dzieje się na Słowacji, gdzie opisy majestatycznych gór są równie imponujące. Nie mniej jednak wszystko to co działo się na kartach tej powieści mogliśmy sobie łatwo wyobrazić, właśnie dzięki tym opisom.

Poznajemy nowych bohaterów, którzy nie do końca są dobrzy. Dominika Wadryś-Hanses czy inni prokuratorzy nie są zbyt pozytywni i ich nie polubiłem. Jednak mamy także stare twarze Osica, Forst... Forst. Zatrzymajmy się przy nim. W Ekspozycji bardzo go polubiłem, jednak tutaj był troszeczkę irytujący. Nie powiem dlaczego, bo to byłby wielki spoiler dla osób, które nie czytały. Bardzo wyrazisty, interesujący bohater, jednak tutaj nie przypadł mi do gustu. Miłą odmianą był Osica, który zmienił się, według mnie, na lepsze. A teraz czas na najnudniejszy książkowy wątek. Dominika Wadryś-Hansen. Rozdziały pisane z perspektywy prokurator były straszne. Strasznie nudne. Najgorsze co mogło spotkać tę książkę to właśnie ona sama. Problemy rodzinne w jej domu i próby dopieczenia Forstowi były takie denerwujące, że aż nie chciało mi się tego czytać.

Teraz czas na coś bardzo pozytywnego. Rozdziały są pisane z perspektywy komisarza Forsta, Wadryś Hanses, Agaty Osicy i... zabójcy. Możemy poznać Iwo Eliasza, tak ma na imię, a może to jego pseudonim? Pewne jest to, że to Bestia z Giewontu i nadal zabija. Najlepsze rozdziały były od mordercy. Można poznać jego plany, tok myślenia i dowiedzieć się jak działa taki seryjny zabójca, co siedzi mu w głowie i co czuje podczas tego co robi. Interesujące ale też makabryczne, bo Mróz raczy nas wszystkimi smaczkami i szczegółami. Działa na wyobraźnię. Zdecydowanie.

Już od pierwszych stron akcja leci bardzo szybko, jednak w pewnym momencie zwalnia, by potem... jeszcze przyspieszyła! Środek być może był trochę nudnawy, lecz końcówka była genialna. Czytałem to z zapartym tchem, a ostatnie 100 stron minęło mi w niecałą godzinę. Nic dziwnego, akcja, bohaterowie, niebanalny język. Czytało się świetnie! Mróz odwalił kawał dobrej roboty!

Podsumowując Przewieszenie jest genialne jednak ma kilka minusów, rozdziały z perspektywy prokurator i wyłączenie akcji w środku. Poza tym książka jest świetna, ale nie polecam jej wszystkim. Sytuacje związane z zabójcom i Synami Światłości są dość mroczne i drastyczne, w niektórych momentach poczuć dreszczyk emocji, ale warto! Końcówka to coś za co mamy ochotę od razu przeczytać kolejny tom. Mam nadzieję, że jak najszybciej dorwę Trawers!


★★★★✩

Każde narodziny prowadzą do śmierci. Każde spotkanie prowadzi do rozłąki.
Remigiusz Mróz - "Ekspozycja"


Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.