6 maja 2017

[14] Trawers - recenzja

Cześć!
Dzisiaj bierzemy na tapetę "Trawers" Remigiusza Mroza. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. :)


Finał bestsellerowej trylogii z komisarzem Forstem autorstwa Remigiusza Mroza, najgorętszego nazwiska polskiego kryminału

Wszystkie pożary zgasły. Zostały tylko zgliszcza.

Grupa uchodźców miała zostać w Kościelisku tylko przez trzy dni. Wójt zakwaterował ich w sali gimnastycznej, czekając, aż rząd znajdzie dla nich stałe miejsce pobytu.

Wszystko zmieniło się, gdy przypadkowy turysta został odnaleziony martwy na szlaku prowadzącym na Czerwone Wierchy.

Odcięto mu opuszki palców, wybito wszystkie zęby, a w ustach umieszczono syryjską monetę. Czy Bestia z Giewontu powróciła? A może to któryś z uchodźców jest winny? Rozpoczyna się nagonka medialna, a wraz z nią śledztwo prowadzone przez Dominikę Wadryś-Hansen.

Tymczasem Wiktor Forst wsiąka coraz bardziej w więzienny świat, zupełnie nieświadomy tego, że na wolności jest ktoś, kto liczy na jego ratunek…



Kiedy czytałem pierwszy raz "Trawers" ubiegłego roku myślałem, że będzie to ostatnia część tej serii, jednak 10 maja wychodzi nowość, "Deniwelacja", czyli kolejny tom. No cóż, nadal nie mogę się otrząsnąć z tego co wydarzyło się w "Przewieszeniu", a co dopiero w "Trawersie". Jeżeli chodzi o opis podoba mi się, że Remigiusz Mróz pomyślał o teraźniejszej sytuacji w Europie i wprowadził wątek z uchodźcami, który był jednym z ciekawszych. Mróz ciekawie wplótł go w całość akcji, przez co wydarzenia się łączyły. Wtedy nie wiedziałem już, które morderstwa były popełnione przez Bestię, a które przez uchodźców. Okładka niezbyt współgra kolorystycznie w poprzednimi tomami, jednak oprócz koloru wszystko jest w tym samym stylu. Jaskrawożółty niezbyt pasuje do szarego oraz czerwonego, prawda?

Jak w poprzednich przypadkach cała książka pisana jest z perspektyw kilku postaci. Zacznę od tej Forsta, spoilerem nie będzie, że siedzi on w więzieniu. Na początku myślałem, że ta sytuacja będzie dość nudnawa, lecz się myliłem. Ciekawe jest, ile rzeczy mógł on zrobić, będąc uziemionym. Druga perspektywa to Osica oraz Dominika Wadryś-Hansen. W tym tomie bardziej przypadły mi do gustu rozdziały pisane jej oczami, niż w poprzednim. Ostatnie dwa są według mnie najciekawsze. Iwo Eliasz, szkoda, że było tego tak mało, ponieważ jego perspektywa jest moją ulubioną. Jak już wspominałem w poprzedniej recenzji bardzo lubię czytać opisy pisane oczami psychopaty jakim była Bestia. Możemy wtedy "wejść do umysłu" tego człowieka, poznać jakie targają nic emocje i dlaczego robi to co robi. Takie rozwiązanie w kryminałach jest zdecydowanie na plus.

Tym razem nie pojawiają się żadne nowe twarze, mamy cały czas starych bohaterów. Jak wcześniej napisałem polubiłem Dominikę Wadryś-Hansen. Pani prokurator z poprzedniego tomu nie przypadła mi do gustu, być może z powodu współpracy z Gercem, by przede wszystkim wsadzić Forsta do więzienia. Nie mam jej tego za złe, w końcu jest to jej praca, ale myślę, że wtedy uległa presji Aleksandra, który się na niego uwziął. Bardzo się cieszę, że w tym tomie nie było go tak dużo, nie przyćmił postaci Dominiki, która w tym tomie wydaje się być dobrze wykreowaną postacią. Osica także przeszedł niemałą zmianę. W "Trawersie" również polubiłem go bardziej niż w poprzednich tomach. Duet w sprawie z uchodźcami był dość interesujący, z powodu różnicy poglądów jak i charakterów bohaterów. W niektórych przypadkach dialogi Osica x Dominika były bardzo śmieszne, niezdarny policjant i dystyngowana pani prokurator do dość intrygujące połączenie, ale zdecydowanie na plus. Największą zmianę przeżył Wiktor Forst, z nim miałem taki problem, że jego nie polubiłem, a wręcz przeciwnie. Komisarz bardzo mnie irytował. "Trawers" był głównie też o problemach byłego policjanta oraz o jego zmianie w więzieniu, ale to było na mały minus. Wcielenie Wiktora uzależnionego od narkotyków nie pasuje mi do tej postaci. Byłem przyzwyczajony do introwertycznego, sarkastycznego człowieka. No cóż, bohaterowie to i tak świetna część całej serii, więc zmiana Forsta nie daje skazy całej serii.

"Trawers" jest dobrą książką, lecz odbiega od poprzednich tomów. Brakuje mu klimatu, który towarzyszył "Ekspozycji" i "Przewieszeniu". Akcja jest świetna, gna i nie ma przerwy, by zastanowić się o co chodzi, co bardzo lubię. Jednak po zakończeniu spodziewałem się czegoś więcej. Liczyłem na większy rozwój niektórych wątków np. Lokatorki i rozwiązaniu większej ilości spraw związanych z Bestią. Mam nadzieję, że kolejne spotkanie z Wiktorem Forstem wypadnie lepiej. :)


★★★★✩
Większość osób nie poruszały suche liczby, empatia ludzka znacznie lepiej sprawdzała się, kiedy obcowało się z tragedią jednego, konkretnego człowieka. W przypadku Forsta było jednak odwrotnie. Przez lata służby w wydziale zabójstw naoglądał się śmierci z bliska, oswoił się z nią. Zawodowa konieczność sprawiła, że odcinał się od osobistych tragedii. Natomiast liczby robiły na nim wrażenie.
Remigiusz Mróz - "Trawers"

1 komentarz:

  1. Nie znam tej serii, póki co jestem w trakcie Chyłki i Zordona. Nie wiem natomiast czy by mnie zainteresowała... Chyba w pierwszej kolejności sięgnę po Parabellum :)
    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.