14 maja 2017

[15] Deniwelacja - recenzja

Cześć!
Witam w kolejnym poście! Nie jesteście jeszcze zmęczeni Remigiuszem Mrozem na moim blogu? Mam nadzieję, że nie, a jeśli tak to mam dla was dobrą wiadomość, bo to najnowszy tom serii z Komisarzem Forstem, a na kolejny będziemy musieli troszkę poczekać. Zapraszam!


Gdzie jest Wiktor Forst?
To pytanie zadają sobie zakopiańscy śledczy, gdy topniejący w Tatrach śnieg odsłania makabryczny widok na zboczach Giewontu. Odnalezione zostają zwłoki grupy kobiet, których za życia nic ze sobą nie łączyło.
Żadna wycieczka nie zaginęła zimą na szlakach, a wszystkie ofiary wypadków w górach zostały odnalezione. W dodatku na ciałach nie ma żadnych śladów świadczących o tym, by doszło do zabójstw. Kiedy w Zakopanem znikają jednak kolejne kobiety, nie ma wątpliwości, że na Podhalu pojawił się seryjny zabójca.
Policja odkrywa ślad prowadzący do Wiktora Forsta. Problem polega na tym, że nikt nie wie, gdzie od roku przebywa były komisarz…



Kiedy kilka miesięcy temu Remigiusz Mróz podał do informacji publicznej wiadomość, że wyjdzie kolejna część serii z Komisarzem Forstem bardzo się ucieszyłem. Jest to mój ulubiony autor, a ta seria to także według mnie najlepsza (może dlatego, że nie czytałem jeszcze innych?). Książkę zamówiłem w przedsprzedaży razem z trzema poprzednimi, wtedy wypożyczyłem je z biblioteki, i tak naprawdę sam nie wiedziałem o czym będzie ta książka. Nie przeczytałem nawet opisu, żeby mieć niespodziankę. To co jest z tyłu przeczytałem dopiero po lekturze książki. Postanowiłem odświeżyć sobie poprzednie tomy, które czytałem w tamtym roku. Mam nadzieję, że książki Mroza na moim blogu się jeszcze nie znudziły i może tymi ciągłymi recenzjami jedna po drugiej przekonałem kilka osób do sięgnięcia po tę wspaniałą serię, ale przejdźmy już do recenzji.

W poprzedniej recenzji napisałem, że "Trawers" nieco różni się od "Przewieszenia" oraz "Ekspozycji". "Deniwelacja" różni się jeszcze bardziej od wszystkich trzech tomów!  W czwartej części brakuje mi klimatu, który towarzyszył wcześniej wspomnianym książkom. Nie mamy tu tych typowych morderstw w górach, lecz coś zupełnie innego. Według mnie wyszło to na dobre, autor zawarł te wszystkie rzeczy wcześniej i nie widział potrzeby do tego wracać. Gdyby tak było, pewnie nie dostalibyśmy tak dobrej książki, bo myślę, że męczyłby się z pisaniem tego czego nie chce. Poza tym w posłowiu wspomniał o kolejnym tomie, więc ta cała zmiana atmosfery w książce wyszła jak najbardziej dobrze. Oczywiście mamy tu (prawie) ten sam ośrodek całej akcji oraz bohaterów, jednak styl odrobinę kojarzył mi się z "Behawiorystą". Jak już o nim mowa bardzo mi się spodobała wzmianka o Kompozytorze właśnie z tej książki jak i o programie "Zygzakiem do celu" z "Wotum nieufności". W poprzednim tomie była Chyłka z jeszcze innej serii Mroza. Interesujący zabieg łączenia wszystkich światów w jednym, bardzo doceniam takie niuanse. 

"Deniwelacja" różni się od poprzednich tomów również rozwojem oraz tempem akcji. Trochę było mi za tym tęskno, bo wcześniej wydarzenia gnały na łeb na szyję. Nie było przerw na oddech, bo co chwilę coś się działo. W tym tomie Mróz postawił na jakość. Takich sytuacji nie było wiele jak wcześniej, lecz wszystkie były świetnie opisane i rozwinięte w maksymalnym stopniu. Niektórych mogłoby to nudzić, lecz mnie podobało się to, że wszystko można było zrozumieć, bez zbytniego trudu, bo wszystko było podane na tacy. Wydarzenia z pierwszej części książki trochę wiały nudą, ale tak zawsze jest na początku, w części drugiej oraz trzeciej było wiele ciekawiej. 

Bohaterowie również przebyli radykalną zmianę, jednak nie wszyscy na lepsze. Zacznę od Dominiki Wadryś-Hansen, z którą moje pierwsze spotkanie wypadło nie najlepiej. W "Deniwelacji" oraz "Trawersie" bardzo polubiłem krakowską panią prokurator. W "Przewieszeniu" uważałem ją za nudną, nieprzyjazną osobę, lecz bardzo się zmieniła. Być może z powodu wyjścia z nieszczęśliwego związku? Może przez Osicę? Jeśli chodzi o Osicę to dalej pozostaje taki sam. Zabawny, dość wybuchowy, ale przypomina mi stereotypowych stróżów prawa z dawnych lat. Ciąg dalszy zmiany z poprzedniej części przebywa Wiktor Forst, niestety nie jest ona pozytywna. W pierwszych częściach był charyzmatycznym, sarkastycznym człowiekiem, jednak więzienie całkiem go zmieniło. Nie pałam do niego szczególną sympatią, ponieważ wcielenie Wiktora narkomana nie przypadło mi do gustu już w "Trawersie". Jednak myślę, że zmiana Forsta miała na celu pokazanie, jak może zmienić człowieka tragedia w jego życiu, a komisarz nadal opłakuje Olgę Szrebską (tak jak ja). W tym tomie zabrakło mi rozwiązania paru spraw. Kiedy jeszcze nie dotarłem do końca zastanawiałem się, czy zostanie rozwiązana sprawa dziennikarki, ponieważ była to moja ulubiona postać i sam chciałbym się dowiedzieć co się z nią stało. Bardzo intrygujący wątek to także Lokatorka w domu Bestii z Giewontu. Szkoda, że Mróz nie rozwinął jej historii, bo była to dość interesująca postać.

W mojej ocenie powieść wypada bardzo dobrze. Różni się od poprzednich części, to prawda, ale nadal pozostaje wspaniałą częścią świetnej serii. Jeżeli ktoś z Was waha się z kupnem tej powieści niech się już nie zastanawia, bo naprawdę warto! 

★★★★★

Rzekomo nie ma zbrodni doskonałej. Bzdura. Wszak gdyby do niej doszło, nikt nigdy by się o niej nie dowiedział.
Remigiusz Mróz - "Deniwelacja"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.