5 czerwca 2017

[18] Lśnienie - recenzja


Cześć! Dzisiaj miała się pojawić recenzja filmu "Into the wild", ale postanowiłem, że początek czerwca będzie książkowy, bo w ten weekend skończyłem czytać, można powiedzieć, klasyk gatunku jakim jest "Lśnienie". Czy ta pozycja jest warta uwagi? Zapraszam!


Powieść uważana przez wielu czytelników za horror wszechczasów.
Jack Torrance, były nauczyciel, a obecnie poszukujący weny pisarz, otrzymuje prace dozorcy w opuszczonym na czas zimowy górskim hotelu Overlook (Panorama). Kiedy burze śnieżne odcinają od świata rodzinę Torrance'ów, obdarzony telepatycznymi zdolnościami Danny, pięcioletni syn Jacka, odkrywa, że hotel jest nawiedzony, a duchy powoli doprowadzają jego ojca do obłędu. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta, aż pewnego dnia mężczyzna przestaje nad sobą panować.


Książkę kupiłem pod wpływem impulsu w księgarni. Chciałem sięgnąć po coś świeżego, a że zwykle nie sięgam po literaturę tego typu padło na Kinga (wcześniej czytałem "Carrie" (recenzja na blogu) i "Misery"). Po wcześniejszym zapoznaniu się z ogromem pozytywnych opinii, które krążą w Internecie zacząłem czytać. Byłem przekonany, że dostanę bardzo przerażający horror, gdzie będę przerażony już po pierwszych stronach, a dostałem przeciętny thriller psychologiczny. Nie powiem, był to ogromny zawód.

Muszę przyznać, iż Stephen King ma specyficzny styl pisania, który albo się kocha, albo nienawidzi. Mnie bardzo się spodobał po dwóch poprzednich książkach tego autora, w "Lśnieniu" był tak jakby mniej widoczny, lecz gdyby nie było nazwiska pisarza na okładce, z łatwością rozpoznałbym, że to właśnie on napisał. Za sposób napisania książki daje ogromnego plusa, ponieważ taka narracja bardzo mi się podoba.

Bohaterowie zostali wykreowani bardzo dobrze, choć myślę, że trochę przerysowanie. Główna postać - Jack Torrance - jest człowiekiem z barwną przeszłością, choć nie do końca pozytywną. Podoba mi się to, że Jack został przedstawiony na dwa sposoby - pozytywny oraz negatywny - dzięki czemu mogliśmy sami dokonać jego dogłębnej analizy oraz oceny. Wendy wydaje mi się być najbardziej przerysowaną książkową bohaterką na świecie. Taka spokojna, szara myszka pod kloszem swojego męża. Danny jest najciekawszą postacią z "Lśnienia". Dziecko z nadprzyrodzoną zdolnością oraz wymyślonym przyjacielem? Intrygujące połączenie. Wszyscy ludzie z tej książki, zostali stworzeni bardzo dobrze, co było plusem w tej książce, myślę, że jest to najmocniejsza strona "Lśnienia".

Niestety, potem stawało się tylko gorzej. Przez pierwszą połowę książki nic się nie działo. Pomyślałem, że to taki rodzaj budowania napięcia i zaraz Stephen King da upust swojemu kunsztowi literackiemu jak w przypadku "Carrie". Niestety, nie dał. Jakaś szczególna akcja działa się jedynie pod koniec. Mogę powiedzieć, że przez całą książkę po prostu wiało nudą. Kiedy myślałem, że już coś się stanie, nie działo się nic. Rozdziały okropnie mi się dłużyły i chciałem jak najszybciej je skończyć. Tutaj leży największy minus "Lśnienia", bo z opisu wynika, że miał być on największym horrorem ostatnich lat, lecz według mnie pasowałoby określenie thriller psychologiczny. 

Przez te wszystkie recenzje spodziewałem się czegoś mega strasznego, lecz niestety dostałem przeciętną pozycję z dobrymi bohaterami. Sam nie wiem, jak mogę to ocenić.

★★★✩✩
Żyjemy, aby walczyć jeszcze jeden dzień.
Stephen King - Lśnienie

1 komentarz:

  1. Ze "Lśnieniem" tak jest, że przez przypiętą łatkę "horroru wszechczasów" bardzo wielu ludzi rozczarowuje, ponieważ ta łatka pompuje oczekiwania wobec tej książki. Do "Lśnienia" najlepiej zabierać się bez oczekiwań i wtedy istnieje spora szansa, że się spodoba. ;)

    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.