30 czerwca 2017

[23] Świt, który nie nadejdzie - recenzja


Cześć!
Witam w kolejnym poście! Na moim blogu znowu zawiało mrozem, bo skończyłem "Świt, który nie nadejdzie" od niezawodnego Remigiusza Mroza! Czy jest tak dobry jak reszta pozycji tego autora? Zapraszam! 


Odważysz się wejść w przestępczy świat przedwojennej Warszawy?

Były pięściarz, Ernest Wilmański, to człowiek bez przeszłości. Stracił wszystko, co miał do stracenia. W poszukiwaniu nowego życia wyjechał do stolicy, jednak znalazł się w złym czasie i w złym miejscu. Zanim zaczął rozglądać się za pracą, praca znalazła jego i… nie miała nic wspólnego z uczciwym zarobkiem.

Wilmański wbrew swojej woli został wciągnięty w świat Banników, grupy przestępczej, która swą nazwę zawdzięcza temu, że z przeciwnikami rozprawia się tak, jak robił to słowiański demon – topiąc ich w baniach.

Ernest wspina się po gangsterskiej drabinie, nie spodziewając się, że jedna kobieta może pokrzyżować wszystkie jego plany. Ani że zjawy z przeszłości dopomną się o uwagę…



Kolejna książka Remigiusza Mroza na moim koncie! Coraz bardziej zbliżam się do poziomu zero, została mi tylko Chyłka i Parabellum. Jeżeli po ilości zrecenzowanych książek tego autora nie zauważyliście, to powiem Wam, iż jestem ogromnym fanem tego pisarza i jego wszystkie książki są genialne. Marzę o tym, by kiedyś w Szczecinie było podpisywanie książek i na wszystkich moich egzemplarzach widniał jego autograf... Ale już odbiegam od tematu! Nie chciałem się teraz zagłębiać w serie, więc sięgnąłem po jednotomówkę, a że "Świt, który nie nadejdzie" swoje już odleżał, postanowiłem, że to właśnie na niego nadszedł czas. Sama już okładka mówi, że będzie mrocznie i klimatycznie, a dla mnie atmosfera w książce jest naprawdę ważna. A co z resztą?

Zacznę od tego klimatu, jak już o nim wspomniałem. Jest naprawdę dobrze zrobiony. Tym razem Remigiusz Mróz przenosi czytelnika do przedwojennej Warszawy. Autor pokazuje, że nie czuje się dobrze jedynie w górach i rodzinnym Opolu, ale też wspaniale opisuje nie do końca przyjazną stolice. Na ulicach szerzy się prostytucja, kradzieże, bieda i miastem rządzą dwa silne gangi. Akurat niedawno wróciłem z wycieczki do Warszawy, więc podczas lektury mogłem przypomnieć sobie poszczególne ulice i części miasta, które nadal istnieją. Bardzo miło jest być w miejscu, gdzie rozgrywa się akcja jakiejś książki. Opowieść na pewno nie jest kolorowa, a realistyczna. Stolica nie jest tylko dla bogaczy, ale także dla biedaków, którzy żebrzą na ulicach. Klimatyczny realizm to największy atut tej książki. Podziwiam Remigiusza Mroza za tak wspaniałe opisy czasów, w których nie żył. Wykazał się tam wysokim kunsztem literackim.

Przejdę do bohaterów, którzy także stoją na poziomie. Ich historie bardzo mnie zaciekawiły a szczególnie Elizy. Na ulicach Warszawy powstawały już pierwsze oddziały kobiecej policji i ta postać tam wstąpiła. Spodobało mi się jej zacięcie, odwaga, a najbardziej to, że pokazała kobiecą siłę i już w dawnej stolicy było "girl power". Bardzo ją za to podziwiam. Ernest także był postacią z ciekawą historią życia. Były bokser przyjeżdża do dużego miasta i od razu dołącza do silnego gangu. Z tym musi wiązać się ciekawa historia. Niestety dalej okazało się być gorzej. Po pierwszych stu stronach okazało się, że to nie jest temat, który mnie interesuje. Wydarzenia były ciekawe jedynie miejscami, a rozmowy Ernesta z szefem gangu naprawdę mnie nudziły. Nie mówię, że było to źle, bo niektórym może się to spodobać, jednak mnie to odrobinę nużyło. 

Podsumowując "Świt, który nie nadejdzie" to przede wszystkim wspaniały klimat i życiowi bohaterowie. Myślę, że nad wydarzeniami można by było popracować, by były ciekawsze. Uważam, że jeden tom w zupełności wystarczy, by zawrzeć w nim całą historię.


★★★✩✩

Tam gdzie tafla najspokojniejsza, dno znajduje się najgłębiej.
Remigiusz Mróz - "Świt, który nie nadejdzie"

1 komentarz:

  1. Mnie ta książka bardzo rozczarowała. Bardziej się przy niej męczyłam niż cieszyłam lekturą. :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.