14 lipca 2017

[27] Egzorcysta - kilka słów o klasykach



Cześć! 
Witam w kolejnym poście! Dzisiaj już prawidłowa notka z serii "Kilka słów o klasykach". Nie będzie to typowa recenzja, więc nie będę wystawiał oceny, tylko przedyskutuję kilka fragmentów książki, które były według mnie dobre oraz złe. Dzisiaj z okazji czterdziestlecia tej książki przygotowałem wpis o "Egzorcyście", podobno klasyce horroru. Czy warto sięgnąć po tę pozycję? Zapraszam!


Georgetown w Ameryce, lata 70. XX wieku, dwunastoletnia Regan bawi się spirytystyczną tabliczką ouija. Nawiązuje kontakt z bytem przedstawiającym się jako Kapitan Howdy. Wkrótce w jej otoczeniu dochodzi do paranormalnych zjawisk, a dziewczynka przejawia objawy opętania.

Zaniepokojona drastycznymi zmianami w zachowaniu córki oraz niewytłumaczalnymi zdarzeniami Chris MacNeil, uwielbiana gwiazda filmowa, zabiera Regan do lekarza. Ponieważ ani ten, ani kolejni lekarze niczego nie potrafią ustalić, zdesperowana Chris prosi o pomoc znajomego duchownego, przechodzącego poważny kryzys wiary młodego ojca Damiena Karrasa. Ten podejmuje się odprawienia egzorcyzmów. Pomocy udziela mu doświadczony, schorowany ojciec Lankester Merrin, dla którego spotkanie z demonem okazuje się nie być pierwsze. Rozpoczyna się walka o uwolnienie dziewczynki z rąk demona…

Na podstawie powieści powstał wielokrotnie nagradzany (między innymi dwoma statuetkami Akademii Filmowej) jeden z najbardziej szokujących obrazów w historii, kultowy dziś film w reżyserii Williama Friedkina.



Zapewne wiele razy spotkaliście się z tym dziełem, ja niejednokrotnie. Można o nim powiedzieć, że jest prawdziwą klasyką gatunku zarówno filmowego jak i książkowego. Sami możecie wybrać, gdzie odegrał większą rolę. Jak dla mnie w obu przypadkach "Egzorcysta" jest bardzo ważny, bo zaskakiwał i nadal zaskakuje, ale w latach 70. XX wieku przełamał wiele tematów tabu. Postanowiłem, że i ja chcę się przekonać ile ta książka jest warta, a sięgnąwszy po lekturę z bibliotecznej półki, nie wiedziałem, że wywrze na mnie dość duże wrażenie. Bo tak naprawdę nie jest to typowy horror. Znowu byłem nastawiony na ogromnie straszny dreszczowiec, tak jak w przypadku nieudanego "Lśnienia" (recenzja na blogu). Owszem, było miejscami strasznie, lecz nie tak bardzo. Dostałem coś kompletnie innego niż się spodziewałem, lecz i tak było to dobre.

Historia przedstawiona w tej książce jest dość typowa, lecz nie była taka w tamtych czasach. Dzisiaj powstaje wiele niszowych filmów i lektur o egzorcyzmach, lecz nie są to dzieła przekazujące jakieś wartości. W tym przypadku jest kompletnie inaczej. Córka znanej gwiazdy filmowej po zabawie tajemniczą tabliczką ouija zostaje opętana przez tak zwanego Kapitana Howdy'ego. Jej zachowanie diametralnie się zmienia. Zrozpaczona matka po diagnozach lekarskich zgłasza się do księdza egzorcysty. Ile razy przerabialiśmy coś takiego w popkulturze? Mogę tu przytoczyć między innymi "Egzorcyzmy Emily Rose" czy "Egzorcyzmy Anneliese Michel". Oczywiście są to historie oparte na faktach, jednak także zostały zekranizowane. W tym przypadku jednak nie była to typowa opowieść o wyganianiu złego ducha z ciała człowieka, lecz bardziej powieść psychologiczna. Oczywiście do końca nie wiadomo, czy dziewczyna została opętana, czy po prostu była to choroba psychiczna. Nie zostało to wyjaśnione, bo w tym przypadku było wiele wątpliwości dotyczących rzekomego opętania. Ten problem musicie rozważyć sami. 

Miałem niemały problem z bohaterami, bo nie mogłem wystarczająco się skupić, by poznać kto tak naprawdę jest kim w domu Chris. Znałem ich, lecz niezbyt wiedziałem co oni tam robią i dla mnie byli oni kompletnie niepotrzebni. Bez nich cała opowieść toczyłaby się nadal i według mnie byłaby nawet lepsza niż z nimi. Samej Regan było dla mnie kompletnie za mało. Niby opowieść jest o niej, ale raczej tylko kręci się wokół niej. Według mnie autor powinien bardziej przybliżyć jej zachowanie, jeżeli sami mamy oszacować, czy była opętana, czy chora. Oprócz wielu diagnoz lekarzy i życia prywatnego księdza autor powinien napisać o wiele więcej o dziewczynce. To było bardziej potrzebne.

Sama historia całkowicie mnie nie przeraziła, miejscami była przerażająca, lecz nie tak, żebym miał później koszmary. Jednak klimat "Egzorcysty" jest wspaniały. Sam sobie wyobraziłem całą scenerię, automatycznie pomyślałem o tym, że cały czas jest tam burza, wieje chłodem... Takie typowe sytuacje, lecz iście przerażające podczas egzorcyzmów. Autor od samego początku buduje napięcie, by na końcu je rozładować. Jednak ten koniec także nie był dla mnie idealny. Pięćdziesiąt stron na tytułowe egzorcyzmy to kompletnie za mało. Najciekawszej części książki, było po prostu najmniej. Na tym bardzo się zawiodłem.

Podsumowując "Egzorcysta" nie jest typowym horrorem, a dreszczowcem psychologicznym. Mnie bardzo nie wystraszył, lecz wstrząsnął tym, co dzieje się na świecie. Autor zostawił wiele niedomówień, co jest dość interesującym zabiegiem. Książka mi się podobała i była bardzo potrzebna w tamtych czasach, jednak nie sądzę, żebym do niej wracał.

Do następnego postu
xx K

7 komentarzy:

  1. Mnie książka też średnio przestraszyła, ale sam temat egzorcyzmów jest niepokojący. Trzy dni pisałam swoją recenzję, bo nie byłam w stanie szperać po stronach z opętaniami, a że jeszcze byłam wtedy sama w domu to schizę miałam gotową XD

    Pozdrawiam ;)
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  2. Większość tych starszych powieści typu horror (np. jak Frankenstein) nie są horrorami, jakie znamy w tej chwili. Częściej skupiały się właśnie na psychologicznej części strachu. Ale mnie akurat kompletnie to nie przeszkadzało i w takim przypadku uwielbiam takie dygresyjne powieści.

    OdpowiedzUsuń
  3. nigdy nei czytalam ale z checia bym siegnela. Planuje kiedys tam. Szkoda ze sa jakies bledy ale w ktorej pozycji nie ma? To klasyk wiec sam w sobie jest dobry. A czy sie czyta raz czy wiele to bez roznicy :) ciesze sie ze moglam przeczytac pare slow.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie jak najbardziej do tej pozycji zacheca klimat, gdyż wiele uwagi poświęcam właśnie temu aspektowi książki. Poza tym korzystny jest również fakt iż jest to powiesć psychologiczna. To wszystko sprawia, że tytuł koniecznie muszę sobie zapisać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy jest szansa, że - jako osoba, która nie ogląda horrorów, bo się za bardzo stresuje (nawet nie boi, stresuje - ten nastrój mi się udziela) - docenię tę książkę? Bardzo chętnie przeczytalabym coś o tej tematyce, a wygląda na to, że to jest czołówka książek tego typu... tylko nie wiem, czy podołam :)

    Pozdrawiam
    Ewelina z "Gry w Bibliotece"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także jestem taką osobą, więc jeśli czujesz się na siłach to możesz sięgnąć. Jest to bardziej podejście psychologiczne do tematu, a samych egzorcyzmów i scen z Regan jest naprawdę bardzo mało. ;)

      xx K

      Usuń
  6. Chyba muszę niedługo wziąć się za Egzorcystę. Mam nadzieję, że sprawi chociaż, że poczuję odrobinę choć dreszczyk emocji i strachu.
    A może znasz jakieś książki, które na prawdę potrafią wystraszyć i zostaną nam w pamięci na dłużej?
    Pozdrawiam
    https://bakerstreetlibrary.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.